|
11 listopada – bogaci i biedni |
|
|
|
|
Wpisał Administrator
|
|
piątek, 11. listopad 2011 06:53 |
|
Kiedy czerwoni walczyli z brunatnymi, przeciwstawiali klasę robotniczą i jej walkę o wyzwolenie społeczne, koncepcjom narodowym, które w więzi etnicznej i kulturowej kazały widzieć główne spoiwo społeczeństwa, a wrogów postrzegały w innych narodach. Współcześnie tę antynomię wyraża hasło Antify: „Wojna klasowa, nie narodowa”. Od zeszłego roku Antifie jednak wypadły zęby. Stała się breloczkiem liberalnego mainstreamu, który z antyfaszyzmu zrobił narzędzie elitarnej hucpy. I żeby było jasne. Pomysł, żeby w imię świętej pamięci holokaustu nie dopuścić w Warszawie, do tego, żeby młodzież o krótko ostrzyżonych głowach paradowała skandując „Rudolf Hess” jest słuszny i zbawienny. Dopóki blokowała to oddolnie i spontanicznie młodzież anarchistyczna w ramach Antify, było w dechę. Teraz jednak imprezie patronuje „Gazeta Wyborcza”, neoliberalne media, które na co dzień obrażają człowieka prostego swymi kłamstwami i swą propagandą. Nie tak dawno pod siedzibą redakcji „GW” manifestowali inwalidzi ze Spółdzielni Inwalidów „Świt” przeciw kłamstwom „Wyborczej”, która próbowała usprawiedliwiać odebranie tym ludziom przez Hannę Gronkiewicz-Waltz miejsca gdzie mogliby uczciwie zarabiać na chleb, unikając wykluczenia społecznego. Neoliberalna elita, ludzie sukcesu, bogate zadowolone z siebie japiszony, którzy na co dzień mają w głębokiej pogardzie eksmitowanych, zwalnianych z pracy, nędznie opłacanych proletariuszy, 11 listopada przedrzeźniają Republikę Hiszpańską krzycząc : „No pasaran”!” Po neoliberalnej atomizacji polskiego społeczeństwa, jedyną wspólnotą, która jest dopuszczona do dyskursu publicznego jest naród. Społeczeństwo zanikło i nawet liberałowie mają pełne usta „Polaków” , milcząc o ludziach pracy czy społeczeństwie. Powszechne odejście od analizy społecznej opartej na interesie grupowym czy klasowym, sprawia, że ludzie oburzeni niesprawiedliwością obecnego systemu chronią się w tej właśnie narodowej wspólnocie, jako jedynej i upatrują źródła zła w obcych, nie naszych. Ale jak śpiewał Jan Krzysztof Kalus: „Rodzimej dosyć jest kanalii..” i nasz piękny naród polski składa się ze złodziei i z okradanych, z wyzyskiwaczy i wyzyskiwanych. Liberałowie, kiedy chcą skrzywdzić kolejną słabą ekonomicznie grupę, żeby na tym dobrze zarobić prowadzą kampanię oszczerstw, która ma uczynić tych ludzi niegodnymi obrony i współczucia. Tak jest w Poznaniu, gdzie masowe eksmisje do slumsów i na ulicę usprawiedliwiono krótkim reportażem o jakimś lumpie zajmującym lokal komunalny. Technika jest podobna do tej, którą naziści stosowali wobec Żydów. Demonizowano ich tak, jak opisuje Zygmunt Bauman, aby się stali „unwertes leben”, niewarci tego, żeby żyć. W dzisiejszej Polsce rodzi się nowy rodzaj faszyzmu, nowe czasy pogardy, w których „unwertes” (nic nie warci, nie warci obrony i współczucia) są biedni, przegrani, zadłużeni, eksmitowani, wielodzietne rodziny, samotne matki, niepełnosprawni. Nowa rasa panów to ci, co mają platynowe karty kredytowe, żyją w strzeżonych osiedlach i nie mają najmniejszego zamiaru dzielić się swym bogactwem z menelami, obszczymurami, leniami i pijakami, czyli tą częścią społeczeństwa, która w brutalnej grze darwinowskiego kapitalizmu przegrywa. 11 listopada będę tam. Wychowałem się na ruinach Getta Warszawskiego w dzielnicy Muranów, w cieniu wielkiej wojny. Z jakichś powodów mojej dorosłej córce śni się czasem obóz koncentracyjny i nie mogę dopuścić, żeby po mojej Warszawie paradowali ludzie odwołujący się do faszystowskich symboli i retoryki. Nawet jeżeli wiem, że niejeden przedwojenny ONR-owiec skonfrontowany z grozą nazizmu przeszedł podczas okupacji na stronę ludzkości. Będę tam blokował przemarsz narodowców stojąc w słusznej sprawie po nie mojej stronie. Wyjaśnienie tej rozterki daje piękny wiersz Pier Paolo Pasoliniego „Nienawidzę was, drodzy studenci” opisujący starcie studentów w 1968 roku z policją: Dziennikarze z całego świata (nie wyłączając telewizji) liżą wam (jak to się jeszcze mówi w sztubackim języku) dupę. Ale nie ja. Wyglądacie na nieodrodne dzieci waszych tatusiów. Dobra rasa nie kłamie. Patrzycie tak samo złym wzrokiem. Tchórzliwi, niepewni, zagubieni (świetnie!) równie dobrze umiecie dyktować, szantażować, pewni siebie, bezczelni: drobnomieszczańskie prerogatywy, kochani. Kiedy wczoraj, na Valle Giulia, tłukliście się z policjantami, ja byłem za policjantami. Bo policjanci są dziećmi biedaków. Pochodzą z subtopii, nieważne czy wiejskich, czy miejskich. Co do mnie, dobrze wiem jak wyglądało ich dzieciństwo, ich dorastanie, tysiąc lirów jak skarb, ich ojcowie, co pozostali chłopcami przez nędzę, która nie wyposaża w autorytet. Ich matki żylaste jak tragarz, lub kruche, wskutek jakiejś choroby, jak wróbel; liczne rodzeństwo; barak w ogródku wśród czerwieni szałwi (na cudzych, przydziałowych terenach); sutereny na szambach, lub mieszkania w ogromnych blokach, itd. itd. (…) „Na Valle Giulia, wczoraj, miał miejsce epizod walki klas: wy, moi drodzy (choć po słusznej stronie) odegraliście rolę bogatych, a policjanci (którzy racji nie mieli) biedaków. Piękne, zatem, odnieśliście zwycięstwo! I tak właśnie będzie 11 listopada. Młodzież biorąca udział w Marszu Niepodległości, pochodzi z bloków, ich gniew to często wyraz bezradności wobec przemocy ekonomicznej, której doświadczają na co dzień w pracy, w szkole, wszędzie gdzie zawartość portfela decyduje o prawach i zachowaniu godności. I choć racji nie mają zawsze, gdy upatrują źródła swych kłopotów i poniżenia w ingerencji obcego, nie-Polaków, to tak jak w wierszu odegrają rolę biednych. A my, blokujący, którzy rację mamy, odegramy rolę bogatych. Piotr Ikonowicz |
|
|
sprzeciw wobec rządowego projektu zmiany ustawy o ochronie praw lokatorów |
|
|
|
|
Wpisał Administrator
|
|
wtorek, 14. czerwiec 2011 13:03 |
|
Warszawa, 20 maja 2011r.
Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej ul. Jarocińska 23, 04-171 Warszawa
Ministerstwo Infrastruktury Pan Minister Cezary Grabarczyk Stanowisko Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej, zrzeszającej konsumentów lokatorów i osoby bezdomne, w sprawie planowanej przez Ministerstwo Infrastruktury nowelizacji art. 14 ustawy o ochronie praw lokatorów.
Sprzeciwiamy się wprowadzeniu przez Rząd pod obrady Sejmu RP projektu zmiany ustawy o ochronie praw lokatorów z dnia 15 kwietnia 2011 roku, przygotowanego przez Ministerstwo Infrastruktury. Uważamy, że projekt ten osłabia ochronę praw lokatorów, a tym samym ochronę godności ludzkiej osób eksmitowanych oraz jest sprzeczny z dyrektywami programowymi zawartymi w art. 75 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Poniżej przedstawiamy nasze szczegółowe stanowisko w odniesieniu do planowanej nowelizacji art. 14 ust. 4 ustawy o ochronie praw lokatorów, która nie może zostać przeprowadzona w oderwaniu od faktu, iż jesienią 2010 r. Trybunał Konstytucyjny zakwestionował konstytucyjność art. 1046 par. 4 Kodeksu postępowania cywilnego, przypominając jednak w uzasadnieniu wyroku, że eksmisja na bruk jest niezgodna z Konstytucją RP i prawem europejskim.
Apelujemy do Pana Ministra i Rządu o całkowite odrzucenie projektu, który osłabia realizację praw lokatorów, a w szczególności o nie wprowadzanie negatywnych dla lokatorów zmian do art. 14 ust. 4 ustawy o ochronie praw lokatorów z przyczyn poniżej przedstawionych.
1. Władze publiczne, a więc także ustawodawca, mają obowiązek otaczać ochroną godność ludzką. Godność ludzka została w Konstytucji RP określona nie tylko jako jedno z praw człowieka i obywatela, ale wartość, która stanowi źródło wszelkich praw człowieka i obywatela. TK w wyroku z 4 kwietnia 2001 roku, Sygn. K 11/00, orzekł, iż eksmisja na bruk stanowi naruszenie godności ludzkiej eksmitowanych, natomiast w uzasadnieniu wyroku z dnia 4 listopada 2010r., Sygn. K 19/06, TK przypomniał, że eksmisja na bruk jest niezgodna także z art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Zatem art. 14 ustawy o ochronie praw lokatorów ma za zadanie chronić godność ludzką eksmitowanych, konstytucyjną wartość, która stanowi źródło wszelkich praw i wolności obywateli. Osłabienie ochrony, którą gwarantuje art. 14 ust. 4 ustawy o ochronie praw lokatorów stanowi więc osłabienie ochrony godności ludzkiej eksmitowanych, dlatego też wszelkie zmiany, które zmierzają do ograniczenia gwarancji ochrony przed eksmisją na bruk kategorii obywateli ekonomicznie najsłabszych są niezgodne z Konstytucją RP. Należy zwrócić uwagę na fakt, że zdanie ostatnie art. 14 ust. 4: „chyba, że osoby te mogą zamieszkać w innym lokalu niż dotychczas zajmowany”, stanowi wystarczająca gwarancję dla państwa i jego obywateli, że osoby, które są w stanie zaspokoić swoje potrzeby mieszkaniowe we własnym zakresie z lokali socjalnych nie będą korzystały.
Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej od 2006 roku udziela porad prawnych i obywatelskich osobom zagrożonym bezdomnością oraz osobom doświadczającym kryzysu socjalnego w wielu regionach Polski. Ze względu na brak świadomości prawnej w polskim społeczeństwie oraz brak dostatecznej gwarancji pomocy prawnej dla osób, które nie są w stanie zapewnić sobie usług prawniczych na wolnym rynku, wolontariusze Kancelarii często reprezentują te osoby w urzędach, ośrodkach pomocy społecznej i sądach. Mamy, zatem kilkuletnie doświadczenia związane z praktycznymi konsekwencjami obowiązywania ustawy o ochronie praw lokatorów, a także w związku z przepisami art. 1046 Kodeksu postępowania cywilnego. Z naszych doświadczeń wynika, że obecnie istniejące prawo nie chroni w sposób dostateczny godności ludzkiej eksmitowanych. Deregulacja przepisów o ochronie praw lokatorów przyniesie bardzo poważne konsekwencje w postaci wzrostu bezdomności. Ustawa o ochronie praw lokatorów i przepisy art. 1046 k.p.c. w obecnie obowiązującym kształcie nie chronią godności ludzkiej eksmitowanych: - osób ujętych w katalogu art. 14 ust. 4 ustawy o ochronie praw lokatorów, jeżeli nie spełniają definicji lokatora - osób, o których mowa w art. 1046 par 4 k.p.c., które są eksmitowane do kotłowni, kontenerów, lub pomieszczeń, w których mogą przebywać przez krótki okres czasu po upływie którego są eksmitowane na bruk przez właściciela tegoż pomieszczenia - osób, które są eksmitowane wbrew art. 16 ustawy o ochronie praw lokatorów, ze względu na dowolne interpretowanie przez sądy w postępowaniu egzekucyjnym znaczenia brzmienia art. 16 w związku z art. 1046 k.p.c., czy też gdy wyrok jest orzeczeniem o przywróceniu posiadania i nie ma w nim mowy o uprawnieniu do lokalu socjalnego bądź braku takiego uprawnienia, - osób eksmitowanych na bruk w wyniku nie przestrzegania przez komornika przepisów art. 1046 par. 3 k.p.c. - częste przypadki wydawania przez sądy wyroków sprzecznych z ustawą o ochronie praw lokatorów lub w ogóle bez zastosowania przepisów ustawy, w tym art. 15 ustawy o ochronie praw lokatorów - osób, wobec których został wydany wyrok zaoczny - bezrobotnych eksmitowanych z zasobów Wojskowej Agencji Mieszkaniowej - osób eksmitowanych na podstawie ustawy o policji - osób eksmitowanych z zasób prywatnych na podstawie art. 14 ust. 7 ustawy o ochronie praw lokatorów - osób eksmitowanych w wyniku licytacji - osób, które nie są w stanie po eksmisji zaspokoić potrzeb mieszkaniowych we własnym zakresie bez istotnego uszczerbku dla utrzymania rodziny, a nie są ujęte w katalogu art. 14 ust. 4 ustawy o ochronie praw lokatorów; osoby takie czasem wynajmują mieszkanie i de facto ze względu na wysokie ceny czynszu cierpią ubóstwo, chociaż nie są ujmowane w statystykach dotyczących ubóstwa i nie spełniają formalnych kryteriów do korzystania z pomocy społecznej albo też zasilają szeregi bezdomnych ( są to m.in. lokatorzy po reprywatyzacji budynku, lokatorzy byłych mieszkań zakładowych, lokatorzy, którzy nie wstąpili w stosunek najmu po śmierci byłego najemcy - zbyt zasobni na lokal socjalny, zbyt ubodzy, aby zaspokoić swoje potrzeby mieszkaniowe na wolnym rynku).
Podobne doświadczenia zebrały także inne organizacje lokatorskie działające w różnych miastach i miejscowościach w Polsce. Uważamy, więc że Rząd przed zaproponowaniem zmiany ustawy o ochronie praw lokatorów oraz nowelizacji przepisów art. 1046 par. 4-7 k.p.c., co nieuchronnie musi nastąpić przed datą, z którą art. 1046 par. 4 -7 k.p.c. przestanie obowiązywać, powinien z wiedzą zebraną przez te stowarzyszenia się zapoznać.
2. Z orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego wynika, że obowiązek poszanowania i ochrony godności ludzkiej eksmitowanych spoczywa na władzy publicznej. Jednocześnie władza publiczna ma obowiązek zapewnienia gwarancji realizacji praw właścicieli. Ponadto władza publiczna ma obowiązek przeciwdziałać bezdomności. Jeżeli władze publiczne chciałyby wywiązać się w pełni ze wszystkich ciążących na nich obowiązków w tej materii musiałyby przyjąć taką nowelizacje ustawy o ochronie praw lokatorów, która gwarantowałaby zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych, w stosunku do osób, które nie są w stanie zaspokoić tych potrzeb we własnym zakresie. W innym wypadku kolejne nowelizacje tych przepisów będą niezgodne z Konstytucją RP, łamiąc albo konstytucyjne prawa eksmitowanych, albo konstytucyjne prawa właścicieli, lub jak dotychczas: jedne i drugie. Z tego powodu apelujemy o rozszerzenie uprawnień osób eksmitowanych o wszystkich eksmitowanych, którzy nie są w stanie zaspokoić swoich potrzeb mieszkaniowych na wolnym rynku bez istotnego uszczerbku dla utrzymania rodziny, bez względu na to, czy spełniają definicje lokatora, czy też nie- w szczególności apel ten odnosi się do osób, które są już wymienione w katalogu art. 14 ust. 4 obecnie obowiązującej ustawy o ochronie praw lokatorów, a w świetle zapowiadanej nowelizacji maja te uprawnienia utracić. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż w uzasadnieniu wyroku z dnia 4 listopada 2010 roku Trybunał Konstytucyjny zauważył, że już z tymczasowego przeznaczenia pomieszczeń tymczasowych wynika, że nie są one w stanie w pełni rozwiązać problemów, jakie wiążą się z przebywaniem w nich osób eksmitowanych. Jest to kolejny argument za tym, żeby ochrona godności eksmitowanych była w pełni realizowana za pomocą rozszerzenia uprawnień eksmitowanych do lokalu socjalnego w ramach ustawy o ochronie praw lokatorów.
3. Nasze propozycje:
I. Rozdział II ustawy o ochronie praw lokatorów powinien uzyskać tytuł: „Prawa i obowiązki właścicieli i lokatorów oraz prawo do lokalu socjalnego osób eksmitowanych”, zamiast dotychczasowego brzmienia: „Prawa i obowiązki właścicieli i lokatorów”. II. Wobec zakwestionowania przez TK instytucji pomieszczenia tymczasowego art. 14 ustawy o ochronie praw lokatorów powinien chronić przed eksmisją na bruk wszystkie osoby wymienione w katalogu art. 14 ust. 4 ustawy o ochronie praw lokatorów, chociażby nie spełniały one definicji lokatora. Dlatego też art. 14 ust. 1, zdanie 1, ustawy o ochronie praw lokatorów powinien uzyskać brzmienie: „W wyroku nakazującym opróżnienie lokalu sąd orzeka o uprawnieniu do lokalu socjalnego bądź o braku takiego uprawnienia, wobec osób, których nakaz dotyczy, chociażby nie spełniały one definicji lokatora.” III. Art. 14 ust. 4 ustawy o ochronie praw lokatorów powinien pozostać w obecnie obowiązującym kształcie, poza pkt. 6, który powinien zostać przekształcony w taki sposób, aby dawał on gwarancje uzyskania prawa do lokalu socjalnego wszystkim eksmitowanym, którzy nie są w stanie wynająć mieszkania na wolnym rynku bez istotnego uszczerbku dla utrzymania swojej rodziny. Przy czym za istotny uszczerbek dla utrzymania rodziny powinno się uważać dochód, który po opłaceniu wolnorynkowego czynszu będzie mniejszy niż wysokość minimum socjalnego obliczonego przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych. IV. Art. 14 ust. 7 ustawy o ochronie praw lokatorów, wobec zakwestionowania przez TK przepisów o pomieszczeniach tymczasowych, winien zostać wykreślony. V. Ponadto zwracamy uwagę na konieczność dokonania odpowiedniej modyfikacji art. 35 ustawy o ochronie praw lokatorów, aby przepis ten dawał gwarancję ochrony przed bezdomnością wszystkim eksmitowanym spełniającym przesłanki art. 14 ust. 4 ustawy o ochronie praw lokatorów.
Piotr Ikonowicz
Agata Nosal |
|
Przeciwko ubóstwu wśród dzieci |
|
|
|
|
Wpisał Administrator
|
|
wtorek, 14. czerwiec 2011 12:17 |
|
Warszawa, 1 czerwca 2011r. Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej ul. Jarocińska 23, 04-171 Warszawa Ruch Sprawiedliwości Społecznej adres do korespondencji: ul. Dragonów 4 lok. 41, 00-467 Warszawa Pani Minister Pracy i Polityki Społecznej Jolanta Fedak Petycja W dniu obchodów Międzynarodowego Dnia Dziecka Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej i Ruch Sprawiedliwości Społecznej domagają się od Rządu i Pani Minister Pracy i Polityki Społecznej powzięcia rzeczywistych działań na rzecz likwidacji zjawiska ubóstwa wśród dzieci w Polsce. Jedną z najbardziej zagrożonych ubóstwem grup w Polsce są dzieci - jest ich aż 22%. Sytuacja ta budzi nasz sprzeciw. Dzieciństwo jest okresem, w którym człowiek jest całkowicie skazany na opiekę ze strony innych. W tym czasie kształtuje się osobowość człowieka, jego obraz świata i własnej osoby oraz świadomość własnego miejsca w społeczeństwie. Deprywacja podstawowych potrzeb życiowych ma miażdżący wpływ na rozwój młodego człowieka. Powoduje nieodwracalne skutki natury zdrowotnej i emocjonalnej, przez co w ogromnym stopniu determinuje jego dalsze losy. Dlatego też domagamy się wprowadzenia instrumentów polityki społecznej, które w ciągu kilku najbliższych lat spowodują, iż w Polsce nie będzie dzieci cierpiących z powodu ubóstwa. Podstawową przyczyną ubóstwa wśród dzieci w Polsce są niskie zarobki rodziców. Dlatego z jednej strony domagamy się, aby zostały podjęte kroki w celu zlikwidowania patologii polegającej na tym, że w Polsce za pracę płaci się mniej niż wynoszą koszty utrzymania, a z drugiej strony, żeby niskie dochody uzyskiwane przez gospodarstwa domowe, w których żyją dzieci były uzupełniane przez zasiłki w taki sposób, aby żadne dziecko w naszym kraju nie było skazane na urągające godności ludzkiej życie w ubóstwie. Podkreślić należy, że najniższy poziom ubóstwa wśród dzieci osiągają państwa, które przeznaczają najwięcej środków na transfery socjalne. Dania i Szwecja przeznaczają na ten cel 19% PKB i ubóstwo wśród dzieci w tych krajach jest najniższe w Unii Europejskiej. Jest to namacalny dowód na to, że poziom ubóstwa wśród dzieci jest ściśle zależny od wysokości środków przeznaczanych na transfery socjalne. W związku z powyższym domagamy się: - Podniesienia płacy minimalnej do poziomu 60 % średniego wynagrodzenia
- Ustawowego określenia minimalnej stawki godzinowej za wykonaną pracę w takiej wysokości, aby osoby wykonujące prace zlecone otrzymywały wynagrodzenie za godzinę pracy w takiej samej wysokości, jak osoby wykonujące swoją pracę za płacę minimalną
- Podniesienia progów uprawniających do otrzymania pomocy społecznej do poziomu minimum socjalnego
- Podniesienia wysokości świadczeń rodzinnych
- Przeznaczenia dodatkowych środków i sformułowania odpowiedniej oferty zasiłków celowych dla dzieci, w taki sposób, aby każde dziecko rzeczywiście miało zagwarantowane odpowiednie wyżywienie, ubranie, mieszkanie, pomoce szkolne i co najmniej jeden tygodniowy wypoczynek w ciągu roku
- Zagwarantowania prawa do mieszkania każdej rodzinie, która nie jest w stanie zapewnić go sobie we własnym zakresie
- Podjęcia interwencji przez Panią Minister Pracy i Polityki Społecznej w sprawie planowanej przez Rząd noweli ustawy o ochronie praw lokatorów, a także podjęcia działań zmierzających do oszacowania ile rodzin straci dach nad głową w wyniku wprowadzenia tej ustawy
- Podjęcia działań faktycznie zamierzających do zapewnienia instytucjonalnej opieki nad dziećmi w żłobkach i przedszkolach
Uzasadnienie konieczności realizacji w/w postulatów Ad. 1. Podniesienie płacy minimalnej do poziomu 60% średniej płacy jest zgodne z zaleceniami UE. Prawo do godziwego wynagrodzenia za pracę jest jednym z fundamentalnych praw człowieka. Wprowadzenie proponowanej przez nas stawki minimalnego wynagrodzenia spowoduje, że znacznie zmniejszy się liczba osób potrzebujących wsparcia ze strony państwa. Uzyskane w ten sposób oszczędności będzie można przeznaczyć na podwyższenie świadczeń wypłacanych tym, którzy są zmuszeni korzystać z pomocy społecznej. Podnosząc minimalną płacę państwo jednocześnie zadba o los dzieci, bowiem z badań jasno wynika, że podstawową przyczyną ubóstwa wśród dzieci w Polsce są niskie zarobki rodziców. Ad. 2. Ustawowe określenie najniższej stawki wynagrodzenia za godzinę pracy zapobiegnie wyzyskowi pracowników zatrudnianych na umowy zlecenia i umożliwi godne życie wielu rodzinom w Polsce. W naszym kraju aż 26% pracowników jest zatrudnionych na umowach innych niż stała umowa o pracę. Jest to zatem spora grupa obywateli, z których duża część nie może utrzymać swoich dzieci i jest zmuszona do pobierania świadczeń z pomocy społecznej. Wprowadzenie minimalnej stawki za godzinę pracy umożliwi wielu rodzinom i dzieciom godne życie. Ad. 3. Progi uprawniające do pomocy społecznej nie były waloryzowane od 2006 roku, podczas gdy ustawa o pomocy społecznej obliguje państwo do ich podnoszenia raz na 3 lata. Zgodnie z danymi Eurostatu 17% obywateli, czyli około 6,5 mln osób w Polsce żyje w ubóstwie, natomiast według ostatnich dostępnych danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej ze świadczeń z pomocy społecznej skorzystało zaledwie około 3,5 mln obywateli. Zatem ponad 3 mln obywateli żyjących w ubóstwie nie otrzymuje świadczeń z pomocy społecznej. Ponadto średni miesięczny zasiłek na osobę w gospodarstwie domowym wynosił 61 złotych. Taka sytuacja stoi w sprzeczności z treścią Art. 30 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i Art. 71 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Ad. 4. Świadczenia rodzinne kształtują się na wyjątkowo niskim poziomie i dlatego nie mogą mieć wpływu na jakość życia dzieci, chociaż to one właśnie decydują bezpośrednio o tym, jaka liczba dzieci żyje w ubóstwie. Podniesienie tych zasiłków jest bezwzględnym priorytetem w walce z ubóstwem wśród dzieci. Warto przypomnieć w tym kontekście doniosłą wypowiedź nieżyjącej byłej Minister Pracy i Polityki Społecznej Izabeli Jarugi- Nowackiej: „Polska nie jest tak biednym krajem, żeby dzieci były głodne”. Zbyt niskie świadczenia rodzinne w połączeniu z tragicznie niskimi zasiłkami z pomocy społecznej powodują, że dzieci w Polsce są głodne lub niedożywione. W czasie ferii dzieci nie mogą nawet korzystać z dożywiania w szkole. Program dożywiania dzieci w szkole stanowił rodzaj interwencji i zapewniał niezbędne minimum do biologicznego przeżycia. Wtedy, kiedy został wprowadzony, jak również dzisiaj, stanowi ostatnią deskę ratunku dla głodnych dzieci. My jednak sądziliśmy, że kilka lat, które minęły od tamtego czasu, powinno wystarczyć, aby zagwarantowano w naszym kraju minimum dla normalnego rozwoju dzieci. Dlatego uważamy, że poza dożywianiem dzieci w szkołach muszą zostać wprowadzone inne skuteczne instrumenty polityki społecznej, które umożliwią dzieciom godne życie w pełni, także poza szkołą. Ad. 5. Rodzina, której zwykłe dochody w normalnych warunkach wystarczyłyby na normalne godne życie w pewnych okolicznościach traci zdolność do zapewnienia swoim dzieciom podstawowych dobór niezbędnych do godnej egzystencji. Tak się dzieje np. w przypadku nagłej choroby, niepełnosprawności lub w sytuacji konieczności wynajmowania mieszkania na wolnym rynku, kiedy trzeba znaczną część środków przeznaczyć na leki, rehabilitację lub czynsz na wolnym rynku. W tej sytuacji musi istnieć system zasiłków, który zagwarantuje dzieciom z rodzin posiadających dochód wyższy niż ten, który kwalifikowałby je do udzielenia innego rodzaju pomocy, zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych poprzez udzielenie odpowiednich zasiłków celowych. Pragniemy zwrócić uwagę na fakt, iż ze względu na wyjątkowo trudną sytuację mieszkaniową w naszym kraju istnieje konieczność wypłacania rodzinom z dziećmi zasiłków celowych na opłaty za czynsz, ponieważ obecnie wiele rodzin z dziećmi jest zagrożonych bezdomnością i w związku z tym rozpadem. Utrzymanie dziecka w całodobowej placówce wychowawczej kosztuje więcej niż czynsz w tych mieszkaniach, dlatego także z ekonomicznego punktu widzenia takie rozwiązanie jest racjonalne. Ad. 6. Polityka mieszkaniowa musi stać się jednym z elementów polityki społecznej. Uważamy, że program budowy mieszkań socjalnych powinno realizować Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, a nie Ministerstwo Infrastruktury. Docelowo każda rodzina, która nie może zaspokoić swoich potrzeb mieszkaniowych we własnym zakresie powinna otrzymać prawo do wynajmu mieszkania socjalnego lub komunalnego. Ad. 7. Opinia Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej na temat planowanej nowelizacji ustawy o ochronie praw lokatorów jest naszym zdaniem skandaliczna. Ministerstwo nie starało się nawet oszacować społecznych negatywnych skutków wprowadzenia tej ustawy. Skutkiem tym będzie pozbawienie obligatoryjnego prawa do lokalu socjalnego dzieci, kobiet w ciąży, osób niepełnosprawnych, ubogich emerytów i rencistów oraz osób bezrobotnych. Już to dzisiaj istniejące prawo pozwala na przeprowadzenie eksmisji de facto na bruk ( najpierw do pomieszczenia tymczasowego, a stamtąd na bruk), jeśli dziecko nie było lokatorem w rozumieniu ustawy. My domagamy się, aby żadna z osób wymienionych w art. 14 ust. 4 ustawy o ochronie praw lokatorów nie mogła być wyeksmitowana bez uprawnienia do lokalu socjalnego, a tym bardziej dzieci. Parafrazując Izabelę Jarugę- Nowacką, można powiedzieć: Polska nie jest tak biednym krajem, żeby dzieci musiały być bezdomne. Ad. 8. W sytuacji, w której przyczyną ubóstwa wśród dzieci są za niskie zarobki rodziców bezwzględnym priorytetem powinno być zapewnienie obojgu rodzicom możliwości wykonywania pracy zawodowej. Należy zwiększać ilość dostępnych miejsc w placówkach publicznych, po cenach dostępnych dla większości obywateli. Zupełnie nie jest wystarczającym wprowadzenie przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej programu w ramach, którego w całym kraju ma przybyć ogółem 40 placówek dla dzieci do 3 roku życia. Program ten w naszym odczuciu jest jedynie markowaniem działania. W ten sposób problemu nie da się rozwiązać. Piotr Ikonowicz, Ruch Sprawiedliwości Społecznej Agata Nosal, Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej |
|
„My” jesteśmy biedni i to „wasza” wina! |
|
|
|
|
Wpisał Administrator
|
|
piątek, 10. czerwiec 2011 08:26 |
|
„My” jesteśmy biedni i to „wasza” wina!  Bogactwo kłuje w oczy, a bieda chowa się gdzieś zawstydzona. Rewolucja zacznie się wtedy, gdy biedni wyjdą na główną ulicę z hasłem: „Jesteśmy biedni i to jest wasza, a nie nasza wina!” Jakież będzie wtedy zdumienie panów redaktorów i pań redaktorek z TVN i Gazety Wyborczej, kiedy pod tym hasłem stanie większość polskiego społeczeństwa. Żeby ten paradoks zrozumieć wystarczy wyjaśnić dwie kwestie: Jaki jest zakres ubóstwa w Polsce i jakie są jego przyczyny. Bieda czyli kryzys społeczny Według danych PIT za rok 2009 spośród 25 milionów podatników zaledwie 1 milion osiągał zarobki netto powyżej 3000 zł miesięcznie. A najczęściej osiągana płaca netto w 2010 r. wynosiła 1530 zł. Połowa rodzin w naszym kraju ma kłopoty z płaceniem czynszu. Dwie trzecie społeczeństwa nie może sobie pozwolić nawet na siedem dni urlopu poza miejscem zamieszkania. Co czwarty pracownik jest zatrudniony na tzw. umowy śmieciowe (o dzieło i zlecenia). Jest to więc praca dorywcza nie dająca możliwości korzystania z płatnych zwolnień chorobowych, urlopów czy perspektywy jakiegokolwiek świadczenia emerytalnego. Na siedem milionów polskich dzieci aż dwa miliony cierpią z powodu biedy i niedożywienia. Nie waloryzowane od 2006 roku progi dochodowe uprawniające do korzystania z pomocy społecznej sprawiły, że rośnie liczba osób potrzebujących takiej pomocy, choć drastycznie maleje liczba osób do niej uprawnionych. Po to, by związać koniec z końcem aż 7,3 proc. wszystkich zatrudnionych podejmuje dodatkowa pracę. Byłoby ich więcej gdyby nie fakt, że pracownicy zmuszani są do pracy dłuższej niż ustawowe 8 godzin dziennie. Wśród wszystkich krajów OECD Polska zajmuje 3. miejsce pod względem rocznego, przeciętnego czasu pracy w przeliczeniu na jednego pracownika. W 2009 roku statystyczny Polak przepracował 2 015 godzin rocznie, ustępując jedynie Koreańczykom (z Korei Płd) – 2074 godzin i nieznacznie Rosjanom -2016 . 31% badanych deklaruje pracę 7 dni w tygodniu, a w sumie 44% twierdzi, że pracuje sześć albo siedem dni w tygodniu. Według raportu "Ubóstwo i wykluczenie społeczne” przygotowanego przez sieć Anti-Poverty Network i Social Watch problem ubóstwa w różnym stopniu może dotyczyć ok. 13 mln osób. Blisko jedna trzecia osób, które otrzymują pomoc społeczną, pracuje. Co szósty zatrudniony w Polsce należy do "working poor" to jest pracujących biedaków, którym pensja nie wystarcza na życie. Z ubóstwem wiąże się problem wykluczenia społecznego. Szacuje się, że może dotyczyć nawet 42 proc. społeczeństwa, ale w zależności od grupy przybiera różne formy. Czasami to utrudniony dostęp do edukacji, opieki zdrowotnej, jak w wypadku osób ubogich. Czasami wykluczenie powoduje brak mieszkania albo złe warunki mieszkaniowe. Co piąta polska rodzina mieszka w zagrzybionych mieszkaniach wybudowanych przed II wojną światową. Co piąte mieszkanie nie jest wyposażone w wannę lub prysznic czy toaletę. Prawie połowa Polaków (49 proc.) mieszka w przeludnionych mieszkaniach - wynika z danych unijnego urzędu statystycznego Eurostat. 17% osób zadłużonych w bankach pożycza na zaspokojenie bieżących potrzeb życiowych. To są bankrutujące gospodarstwa domowe. Do tego dochodzi trudna do oszacowania, ale pokaźna liczba rodzin zadłużających się, z powody braku bankowej zdolności kredytowej u lichwiarzy typu Provident. Problem zadłużenia staje się w coraz większym stopniu wynikiem biedy, narastającego kryzysu społecznego, a coraz mniej chęci życia ponad stan. Zadłużając się ludzie odsuwają tylko w czasie moment katastrofy, egzekucji komorniczej z dochodów, czy eksmisji. Dlaczego ludzie w Polsce stają się biedakami? Zasadniczy powód to słabość demokracji. W większości ważnych spraw dla kształtu państwa i gospodarki elity działają wbrew poglądom większości opinii publicznej. Bardzo charakterystyczny jest tu przykład prywatyzacji. Mimo zmasowanej pro-prywatyzacyjnej akcji propagandowej wszystkich właściwie poza Radiem Maryja i Telewizją Trwam, mediów, zdecydowana większość Polaków i Polek odrzuca dalszą prywatyzację majątku narodowego, jako szkodliwą dla społeczeństwa. Jednak zdania tego nie podziela żadna z partii mających szanse na udział w sprawowaniu władzy. A to w dużej mierze właśnie proces prywatyzacji zadecydował o powstaniu trwałego i masowego bezrobocia. W procesie prywatyzacji zlikwidowano według prof. Mieczysława Kabaja: ” w latach 1997-2001, 1,2 mln. miejsc pracy”. Ogromna część prywatyzacji, ponad 80%, to była prosta sprzedaż przedsiębiorstw, a tylko 20% polegało na budowaniu nowych. Inwestorzy kupując gotowy zakład, najczęściej drastycznie zmniejszali zatrudnienie. Jednocześnie proces ten polegał na rozdawnictwie wypracowanego przez całe społeczeństwo majątku pomiędzy ludzi należących do wąskiej elity wybranych, politycznie umocowanych osób, które w ten sposób niejako mianowano kapitalistami. W okresie transformacji nikt bowiem nie posiadał majątku pozwalającego na kupowanie fabryk, jednak w krótkim czasie powstała klasa przedsiębiorców dysponujących olbrzymim majątkiem. Najbardziej drastycznie o niesprawiedliwości tego zjawiska świadczy los lokatorów mieszkań zakładowych. Mieszkania te w wyniku prywatyzacji zostały nabyte za darmo lub za tzw. symboliczną złotówkę, przez osoby prywatne, które stały się nagle kamienicznikami. Samym lokatorom, których staraniem i wkładem finansowym te domu postawiono proponowano wykup mieszkań w krótkim okresie czasu za ceny wiele tysięcy razy wyższe niż te, za które je w końcu nabyli ich obecni właściciele. Ludzie ci więc, najpierw w wyniku prywatyzacji stracili pracę, potem szanse na wykupienie swych mieszkań, bo wraz z pracą stracili zarobki. A teraz stoją przed widmem eksmisji, gdyż zmuszeni są płacić tym, którzy zagarnęli ich wspólny majątek bajońsko wysokie czynsze, na które ich nie stać. Szacuje się, że taki los spotkał około 1.200 000 rodzin pracowniczych. Bardzo ważne jest uświadomienie, ze prywatyzacja i reprywatyzacja, to proces dwukierunkowy. W jego ramach w sposób gwałtowny i nieusprawiedliwiony, jakaś mniejszość staje się bardzo bogata, a większość obywateli zostaje trwale zepchnięta w sferę ubóstwa. Nowi właściciele dysponują teraz nie tylko majątkiem, ale tanią siłą robocza, gdyż ubocznym produktem tego procesu jest nagłe powstanie rezerwowej armii pracy. Proces bogacenia się jednych i ubożenia drugich jest więc nie tylko jednoczesny, ale współzależny. Dla karności i uległości tej nowej spauperyzowanej siły roboczej bardzo ważnym elementem jest likwidacja związków zawodowych w prywatnym sektorze, który zaczyna w gospodarce dominować. Konsekwencją tego procesu jest olbrzymia skala wyzysku ludzi pracy, głodowe zarobki, pętla zadłużenia gospodarstw domowych, która czyni pracowników jeszcze bardziej uległymi wobec władzy nowobogackich pracodawców. Młodzi, odważni, wykwalifikowani, jednym słowem ci, którzy normalnie inicjują strajki i zmiany społeczne migrują do krajów, gdzie płaca minimalna pozwala na godziwe życie, a związki zawodowe wymuszają wzrost zarobków nadążający za wzrostem kosztów utrzymania. Coraz mniejsza redystrybucja budżetowa ilustrowana malejącym udziałem budżetu w rosnącym dochodzie narodowym sprawia, że narasta rozwarstwienie, nie kompensowane transferami socjalnymi, gdyż polityka społeczna w kraju zastępowana jest coraz częściej upokarzającą i nieskuteczną charytatywą. Przełom Mimo amortyzacji konfliktu społecznego, jaką daje możliwość emigracji zarobkowej młodego pokolenia, któremu nie stworzono w kraju żadnych perspektyw życiowych, ani godziwej pracy, ani możliwości zdobycia mieszkania i założenia normalnej rodziny, napięcie społeczne wciąż rośnie. Ludzie przestają mieć jakiekolwiek rezerwy, czy możliwości manewru. Trudno więcej i dłużej pracować. Kiedy pensja nie wystarcza na podstawowe opłaty, czynsz, prąd, gaz, wodę, wyżywienie, ubranie i leczenie, ludzie zaczynają sobie uświadamiać, że wyjście z tej sytuacji nie jest już tylko sprawą ich indywidualnych starań i zabiegów. To rodzi potrzebę i konieczność zrzeszania się. Ludzie rozmawiają ze sobą i dochodzą do wniosku porównując indywidualne losy i doświadczenia, że ich trudna sytuacja wynika z polityki rządu, panującego systemu. Zaczynają kwestionować system, który nie daje im szans na normalna egzystencję. Zawstydzenie własną nieporadnością zastępuje oburzenie na nadmierną „zaradność” tych na górze. Powraca psychologiczny podział na „my” społeczeństwo i „oni” władza. I taki właśnie podział doprowadził już do upadku niejednego systemu. |
|
Wpisał Administrator
|
|
czwartek, 03. luty 2011 07:11 |
|
 Gdybyśmy zadali sobie trud, aby policzyć, które słowo najczęściej się powtarza w hasłach artykułowanych podczas manifestacji najpierw tunezyjskich, potem Egipskich, a teraz także w Jemenie, w Jordanii i gdzie indziej, to tym słowem byłaby „ godność ”. Godność ludzka deptana przez reżimowe bezpieki, godność indywidualna deptana przez skorumpowanych dostojników, godność obywatelska deptana przez coraz większą biedę i godność narodowa deptana przez obce mocarstwa począwszy od USA oraz Izrael. To słowo się najczęściej powtarza, bardziej niż żądania chleba, pracy lub podwyższenia zarobków. Dziś na placu Wyzwolenia (Tahrir) w Kairze były, co najmniej 2 miliony manifestantów, 1 milion w Aleksandrii a dwa do trzech milionów w innych miastach egipskich; w spokoju, razem, muzułmanie i chrześcijanie, biedota i biedniejące klasy średnie, wykształceni i niepiśmienni, niewierzący i bracia muzułmańscy, lewicowcy i liberałowie. Z godnością i odwagą. 150 ludzi przypłaciło już to powstanie swoim życiem a mimo to nie było odruchów gwałtu wobec złapanych policjantów i tajniaków. W Tunezji bezpieka zabiła powyżej 200 ludzi. Taka jest cena wolności, nie licząc tysięcy rannych. Należy pamiętać, że w Egipcie manifestacje trwają stale już od pół roku, ale „ nasze wolne” media zauważyły to dopiero, gdy tama pękła po Rewolucji w Tunezji z zeszłego piątku. Wtedy po obcięciu Internetu i linii telefonicznych, ogłoszono, że instrukcje gdzie się zbierać w powszechnej manifestacji będą ogłoszone w piątek po modłach muzułmańskich, a chrześcijanie (Koptowie) ogłosili, że przyjdą ochronić swych muzułmańskich rodaków tak żeby policja ich nie zaatakowała od tyłu w czasie modlitwy. To był prawdziwy początek ogólnonarodowego powstania. Jeśli słowo „naród” ma jakieś znaczenie postępowe, to akurat w tym czasie na ulicach Kairu i Aleksandrii. Kiedy Egipcjanie w imię godności narodowej, wspólnej godności, zadecydowali stanąć razem, ponad wszelkimi podziałami przeciwko oligarchom i ich bezpiece. Zdobyli najpierw wóz opancerzony policji, po czym podpalili budynek partii rządzącej, potem poszli bronić przed ogniem budynku Muzeum Archeologii, który stoi obok i gdzie nagromadzone są wielkie dzieła wielkiej starożytnej cywilizacji egipskiej. Naród, który żyje w warunkach, w których uczęszczanie do szkoły jest jeszcze marzeniem wielu dzieci, bronił muzeum przed ogniem i chuliganami. A większość chuliganów okazała się agentami bezpieki. Mimo to, puszczono ich wolno. W dniach, kiedy policja strzelała do manifestujących i do modlących się ludzi. Po Tunezyjczykach, teraz Egipcjanie odzyskali dumę ze swojego kraju. Na Placu Wyzwolenia można było usłyszeć i przeczytać hasła: „Mubarak odejdź !”, „ Na placu Wyzwolenia aż do wyzwolenia!”, „Nie potrzebuję Obamy, nie potrzebuję Clintona, mój ojciec i moja mama mi przyniosą sami wolność!”, „Hołd ofiarom bezpieki !”, „ Zapraszamy na pogrzeb do Tel Awiwu !”, „Mubarak hitleryzuje”, „ Armia z ludu, Armia z ludem !”, „ Precz z Ameryką !”. Dla narodu, który od lat biednieje, mimo że reżim jest na drugim miejscu na liście „pomocy” USA, narodu żyjącego w kraju gdzie tą „pomoc” inwestuje się w bezpiekę i operacje finansowe korzystne dla oligarchii, zaledwie znikoma liczba haseł na tematy bytowe, zarobkowe i konsumpcyjne jest godna uwagi. Tym bardziej, że tak już było w Tunezji, i tak jest również i w innych krajach arabskich. Odgłosy wydarzeń w tych krajach są tak silne, że nawet w Ramallah była manifestacja, podczas gdy w Damaszku, kraju o bardziej niezależnym wobec mocarstw zachodnich rządzie, władze zorganizowały manifestację przed ambasadą egipską, a w Tel Awiwie komuniści izraelscy razem z palestyńskimi działaczami zorganizowali manifestację poparcia dla żądań mas arabskich przeciwko dyktaturom rodem z zagranicy. Odpowiedź reżimowych władz wszędzie jest podobna: albo ustępstwa ekonomiczne jak w Jordanii lub Algierii, albo masowe aresztowania znanych działaczy politycznych jak w Maroku, Iraku i na ziemiach okupowanych Palestyny. Świat, nie tylko arabski, nie będzie już nigdy wyglądał jak miesiąc temu. Strach odszedł w momencie, kiedy w małym tunezyjskim mieście wykształcony sprzedawca owoców Mohamed Bouazizi oblał się benzyną i podpalił się przed ratuszem po upokorzeniu, jakiego doznał od policjanta, który mu skonfiskował owoce. I strach już nie wróci. Boją się teraz władcy. Ruch arabski wywiera już silne wrażenie w Afryce i gdzie indziej. Jeśli weźmiemy pod uwagę niedawne protesty wobec polityki MFW w południowych krajach UE z pokojową rewolucją, która ma miejsce w Islandii, widzimy, że wszędzie w sumie żadania są podobne: odzyskać swoją godność i prawo do decydowania o własnym losie, w pokojowej atmosferze i z pełnym szacunkiem dla różnorodności światopoglądowej. W Tunezji i teraz w Kairze widać na manifestacjach turystów europejskich i amerykańskich uczestniczących w manifestacjach przy aplauzie tłumów. W TV Irańskiej presstv oglądałem Amerykankę, która przyszła ze swoją córką na plac Wyzwolenia ogłosić swoją solidarność z narodem Egiptu. Zapytana o tym czy się nie boi, odpowiadała:, «·Czego mam się bać? Tu czuję się bezpieczniej pośród tego miłego wolnego narodu aniżeli na ulicach miasta gdzie bandy tajniaków terroryzują ludzi ». Świat się zmienia. Narody arabskie są na przedzie, dlatego, że są najlepiej poinformowane na świecie mimo analfabetyzmu tu czy tam. Bo mają, obok dyktatur to szczęście, że obok stacji TV reżimowych i ogłupiających, mają także dostęp do Al Jazeera (stacja TV założona przez byłych pracowników arabskiej sekcji BBC zwolnionych przez rząd Pani Thatcher), do zachodnich TV w języku arabskim, do irańskiej TV, do rosyjskiej i chińskiej TV, do TV Hezbollahu, Hamasu, irackiego ruchu oporu i wielu innych ugrupowań. Ta różnorodność uczy porównywać, uczy myśleć krytycznie. Ale cały świat się zmienia. W Islandii, naród na ulicy potrafił w ciągu minionego roku wywalczyć obalenie rządu, nowe wybory do konstytuanty gdzie już uchwalono: 1) decyzję o nie spłacaniu długu zagranicznego, 2) nacjonalizacji banków, 3) nacjonalizacji bogactw naturalnych. I wtedy też wielkie „wolne media” milczały. Pamiętać należy jednak, w godzinie, kiedy wygnańcy wracają do Tunezji i kiedy więźniowie polityczni wychodzą z więzeń, że opór wymaga poświęceń i wymaga ludzi gotowych szukać prawdy. Wczoraj palestyńscy więźniowie, którzy byli trzymani w egipskich więzieniach zdołali uciec i przedostać się do Gazy na „wolność” ...Wolność ograniczoną przez zasieki i ciągłe strzelaniny do cywilów z wież izraelskich punktów obserwacyjnych, ale jednak wolność. Jednak trzeba mieć świadomość, że siły imperializmu nie zrezygnują z intryg, bo musiałyby wtedy zgodzić się, że ich panowanie nad światem skończy się szybciej niż planują. W Tunezji ambasador USA potrafił „za pięć dwunasta” doprowadzić do pozornej zmiany rządu tak żeby wszystko się zmieniło po to żeby się nic nie zmieniło w rzeczywistości. Ale masy tam wciąż wychodzą na ulicę. Podobnie pewnie już planuje się w Egipcie, grając na ambicjach jednych, na postawach rywalizacyjnych wśród drugich. Ale masy w Tunezji wyglądają na świadome, i się zorganizowały w dzielnicowych komitetach pilnowania porządku, bez policji. Już w Egipcie zaczynają się też tworzyć podobne komitety, które pilnują porządku, organizują rozdawanie żywności, lansują samopomoc. Naród się samo-organizuje i dowiedział się, że potrafi. Bruno Drweski |
|
|